czwartek, 26 lutego 2009

To moja ostatnia zdobycz :) Okazja za 9,95 €

Duża książka gawędziarsko-kucharska :) 16 rozdziałów opisujących kuchnię 16 niemieckich landów.

Są tu standardy ogólnokrajowe, takie jak sałatka ziemniaczana:

i produkty regionalne (Hesja):

Apfelweintorte :) czyli ciasto z wina jabłkowego :))) oj, chyba wiem czym będziemy świętować przy najbliższej okazji...

Jest też niespodzianka - dałabym sobie rękę uciąć, że sękacz to polski wypiek i reszta Europy "nie zna się" - a tu, proszę: w rozdziale "Sachsen-Anhalt" jest jak gdyby nigdy nic Baumkuchen :)

Na razie przeglądam, zaczytuję się w przepisach i historiach, planuję kolejne dania & wypieki... Porównuję swoją wiedzę na temat kuchni tego kraju z rzeczywistością i uczę się wielu nowych rzeczy...

 

 

18:28, kwiecienka1 , Notki
Link Komentarze (2) »

 Jestem wielką fanką marchewki :)) Dlatego od znalezienia przepisu Marty Gessler w archiwum "Wysokich Obcasów" do upieczenia ciasta minęły jakieś dwie godziny... Na szczęście, wszystkie składniki miałam w domu.

Składniki na ciasto:

1 i 1/4 szkl. oleju

4 jaja

2 szkl. drobno utartej marchewki

2 szkl. mąki

2 szkl. cukru

2 łyżeczki proszku do pieczenia

2 łyżeczki cynamonu

2 łyżeczki sody i szczypta soli

(w przepisie były jeszcze rodzynki i orzechy, ale rodzynek nie lubię, a na orzechy Ralph ma alergię)

Jaja utrzeć z cukrem na puszystą masę. Dodawać stopniowo mąkę i olej, na końcu marchew, proszek do pieczenia, sodę i cynamon. Piec w temp. 180 st. ok.godziny (w przepisie było 40 miniut, ale po tym czasie moje ciasto nie było jeszcze gotowe).

Polewę, a raczej krem, wymyśliłam sama :) Zmieszałam 400g serka homogenizowanego z cukrem pudrem (ilość cukru pudru - na oko, tak żeby nie było za słodkie) i odrobinką masła. Posmarowane kremem ciasto udekorowałam marchewkami z marcepanu (to moja słabość: mam w domu mnóstwo marcepanu: masę i różne dekoracje...)

Ciasto wyszło trochę za niskie, ale pyszne :) Wilgotne, więc trzeba szybko zjeść, żeby nie spleśniało, ale z tym nie było kłopotu: zniknęło w jeden dzień! Ta jego "wysokość" trochę mnie zmartwiła, dlatego następnym razem chyba dodam ciut więcej proszku i sody.
 

wtorek, 24 lutego 2009

 A tak nas naszło :) Obydwoje uwielbiamy pierogi ruskie, więc jak tylko kupiliśmy polski twaróg, zabraliśmy się do roboty. Razem.

Ciasto na pierogi, czyli 250g mąki i maślanka czekały już od kilku dni. Nie wiem ile zużyłam maślanki... Zagniatałam ciasto i patrzyłam czy już dobre :) chyba było około 150 ml...

Farsz: 500g ugotowanych ziemniaków, 250 g twarogu, pieprz, sól i duża podsmażona cebulka :)

Farszu wyszło za dużo, ale i tak już zniknął - okazał się świetnim zamiennikiem pasty twarogowej na kolację ;)

Z podanej ilości wyszło nam 34 pierogi:

Dzień pierwszy: pierogi gotowane :)) podane z cebulką

Dzień drugi będzie jutro: bedą z patelni :)

 

sobota, 21 lutego 2009

Na ten przepis natknęłam się przeglądając stare czasopisma kulinarne - to było akurat "To jest pyszne" (numer 4/2008), a ja szukałam czegoś na sobotnie popołudnie.

Zauroczyło mnie zdjęcie, więc zdecydowałam się na mus z białej czekolady :))

Przyznam, że nie zwróciłam uwagi na czas przygotowywania (ok.1h), ale teraz już wiem, że warto poświęcić tę godzinkę (a potem kolejne 4-5h na chłodzenie), bo mus jest wyśmienity!

Składniki (dla 4 osób):

200g białej czekolady

3 łyżeczki żelatyny

4 jajka

2 łyżki cukru

200g kremówki

owoce do dekoracji

Żelatynę rozpuścić wg instrukcji na opakowaniu, a białą czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Żółtka oddzielić od białek. Białka odstawić w chłodne miejsce, a żółtka ubijać z cukrem na parze, aż do uzyskania gładkiej masy. Rozpuszczoną czekoladę powoli wlewać do masy jajecznej. Żelatynę zmieszać najpierw z niewielką ilością kremu, a potem dodać ją do reszty kremu. Następnie całość ubić trzepaczką lub mikserem. Kremówkę i białka ubić osobno, następnie wymieszać krem ze śmietaną, a potem delikatnie dodać pianę z białek. Krem chłodzić przez 4-5godzin.

Dekoracja to oczywiście sprawa indywidualna :)

W przepisie były gwiaździste plasterki cytrynowej karamboli, bordowe pestki granatu i platerki soczystej pomarańczy :)) U mnie wystarczyć musiały plasterki pomarańczy i miechunka (physalis)...

Musu wyszło dużo - to tylko ja porobiłam takie małe porcje ;)

update: cukier chyba nie byl potrzebny... bardzo slodkie wyszlo... nastepnym razem bedzie bez cukru :)

 

Tagi: grzesznie
23:55, kwiecienka1 , Desery
Link Komentarze (3) »
środa, 18 lutego 2009

 

 Na pierwszy ogień w nowym blogu poszły placuszki z cukinii z jogurtem i gremolatą :)

Przepis znalazłam w serwisie ugotuj.to i, zaintygowana tajemniczą gremolatą, postanowiłam go wypróbować.

Cukinia jak cukinia - żaden tam tajemny składnik :) ale przyznam, że gremolaty wcześniej nie znałam, więc tym chętniej zabrałam się do pichcenia.

Gremolata to nic innego jak mieszanka posiekanej natki pietruszki, czosnku i startej skórki cytryny :)  Pierwotnie dodawana w Lombardii do giczy cielęcej duszonej w winie i pomidorach (osso buco). Podobno świetnie pasuje też do ryb, warzyw z patelni czy twarożku... a wygląda po prostu tak:

Składniki to pół pęczka natki pietruszki, 2 ząbki czosnku i starta skórka z 1 cytryny - drobno posiekać i gotowe. Ot, włoska prosota :)

Można dodać łyżeczkę oliwy z oliwek jeśli natka będzie zbyt sucha.

Placuszki z cukinii to również prosta sprawa:

Składniki:

1 cukinia

2 jajka

pieprz, sól,

mąka

olej

Cukinię zetrzeć na tarce, dodać jajka, sól i pieprz, a także trochę mąki - tylko tyle, aby związać składniki. Smażyć na oleju jak każde inne placki czy placuszki :) Podawać z jogurtem i gremolatą.

 

 

 

Dodatki na bloga
Durszlak.pl